PRZYJAZNY BANK, czyli krótka historia o pewnym banku.

9446_22_500_Usmiech

Już pierwszego kwietnia otwiera swoje pierwsze oddziały „Przyjazny Bank” – nowa instytucja finansowa na polskim rynku. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, jaką burzę wywołało to w bankowym świecie. No, bo jak to możliwe, że Bank nie chce sprzedawać? Brzmi to przecież niedorzecznie. Jedni bankowcy pukają się w głowę – „Nie, to nie wyjdzie”, „Taka koncepcja nie ma szans”, a inni cieszą się i przygotowują swoje CV – „ No, w końcu firma dla mnie”, „Za piękne, żeby było prawdziwe, ale muszę spróbować.

„KORPO-DZIECKO” – znacie takie?

korpo dziecko

Czasy mamy takie, że – podobna fundamentalna komórka społeczna – czyli rodzina, nie ma łatwo. Praca z nadgodzinami, wyjazdami, dojazdami zabiera nam czas, który moglibyśmy spędzać z rodziną. Stres, brak poczucia bezpieczeństwa, czasem mobbing, zabierają nam radość wspólnych chwil w domu. Ojcowie nie mają łatwo – na głowie targety, kredyty, projekty, presję awansu, zmęczenie i tym podobne. Matki jeszcze gorzej – bo dochodzą wyrzuty sumienia, balansowanie na huśtawce kariery i macierzyństwa. No, ale pozostają jeszcze dzieci. Co dzieje się z nimi, gdy rodzice dzielnie pracują w strukturach niezliczonych korporacji? A no, bywa różnie.

Zostałam Sex Coachem !?

Sensual woman kissing her husband

Jakiś miesiąc temu wpadła mi w oczy oferta Sex Coacha. Prawdopodobnie dlatego, że dużo grzebałam w sieci na temat life coachingu, a może i trochę na temat sexu ;-) Tak czy inaczej dr Google podsunął mi stronę profesjonalnego Sex Coacha. Stwierdziłam – hmmm interesujący temat i już po kilku kliknięciach otwarłam, co najmniej kilka ciekawych stron zarówno coachów, jak i artykułów o nich. Oferty brzmiały fantastycznie: „zamień pragnienia na plan”; „obudź w sobie idealnego kochanka/kochankę”; „Sex to źródło życiowej energii. Wykorzystaj je!” Niestety gorzej z cenami – 150 złotych za godzinę. Rety aż tyle! Żeby pogadać o moich fantazjach, albo oczekiwaniach?

No to w końcu: być sobą czy nie?

Miałam napisać o czymś innym, ale spotkało mnie dziś coś niesamowitego i muszę się tym podzielić. (w ogóle ostatnio spotyka mnie dużo niesamowitych rzeczy, ale ta dzisiejsza mi naprawdę dała „kopa”)

Jak wiecie, przez wiele lat byłam managerem. Często kierowałam się w pracy intuicją, tzn. słuchałam trochę serca, trochę rozumu, a trochę mniej podręczników.

Kto się buntuje – ten niegodzien pracować w tym świętym miejscu.

WLB

Choć pewnie każdy z Was słyszał o tym modnym pojęciu, pozwolę sobie zacytować Wikipedię: „

Work–life balance” (WLB) to koncepcja zarządzania czasem, stawiająca za cel odnalezienie równowagi pomiędzy „pracą” a życiem prywatnym. Idea jest odpowiedzią na pojawiające się problemy społeczne, takie jak pracoholizm czy wypalenie zawodowe. Ideałem jest stan, w którym wszystkie działania są zgodne z naszymi podstawowymi wartościami i służą naszej wizji i celom. Zgodnie z ideą WLB, pracodawca powinien doceniać swojego pracownika i dbać o jego dobre samopoczucie i zadowolenie z pracy.

A jaka jest rzeczywistość?

Kocham Cię Mamo.

Rose On Wood BWCzy mówiłam to za rzadko, czy może mówiłam tyle ile trzeba? Czy mówiłam to na głos, czy częściej w duchu, dla siebie? Czy słyszała, jak ostatni raz powtarzałam to w kółko stojąc przy jej łóżku w szpitalu? Trzymałam ją za rękę, głaskałam po włosach i tylko to umiałam powiedzieć. Kto to może dziś rozstrzygnąć? Czy było za dużo, czy za mało tych słów? Nie ważne … już nie ważne, … bo liczy się tylko to, że już nigdy Jej tego nie powiem.